Najemnik - „wolny człowiek”?

Treść wpisu 

                         Najemnik - „wolny człowiek”?


Na początek co to słowo oznacza i kilka synonimów tego słowa.

Według SJP ( Słownik Języka Polskiego ):

najemnik

1. człowiek wynajmujący się do pracy;
2. żołnierz służący w obcym wojsku za opłatą

a w Wikisłowniku tak to jest opisane:

rzeczownik, rodzaj męskoosobowy

    (1.1) wojsk. wynajęty za pieniądze, niezależny żołnierz; zob. też wojsko najemne w Wikipedii
    (1.2) rzad. pracownik, pracujący zwykle dorywczo dla różnych pracodawców, pracownik najemny
    (1.3) pogard. człowiek, który za pieniądze dokonuje czynów niegodnych, haniebnych
     

Synonimy do wyrażenia „pracownik najemny”

 fizyczny, pracownik fizyczny, robociarz, robol, robotnik, wyrobnik, pracownik, siła najemna, siła robocza, najemnik,

I jeszcze :

„Pracownik najemny zawiera umowę o pracę (kontrakt). Wykonuje pracę pod nadzorem

pracodawcy. Płaca pracownika najemnego jest ściśle określona i uregulowana układem zbiorowym pracy (branżowym lub zakładowym). W przypadku braku układu zbiorowego pracy obowiązuje wynagrodzenie minimalne. Płaca obliczana jest na podstawie ilości przepracowanych godzin.”


                            Kiedyś , dawno , dawno temu kiedy pracowałem u „prywaciarza „ miałem jak w niebie” . Przychodziłem na 7-ą czasami na 8-ą do roboty ,

odwałiłem 8 godzin i miałem wszystko gdzieś. Czasami trzeba było zostać godzinę czy dwie , ale to była tylko moja dobra wola. Na koniec miesiąca

liczyłem kasę i jakoś się żyło. Żadnych zmartwień, żadnych stresów. Szef martwił się o wszystko , a ja tylko wykonywałem jego polecenia. W tym czasie

dużo się uczyłem podpatrując szefa i innych kolegów. Ponieważ bardzo interesowało mnie budownictwo i wszystko z nim związane kupowałem dużo

książek i gazet o tematyce budowanej. Z biegiem czasu w wielu sprawach byłem lepszy od innych ( jak to już ktoś powiedział: ...”kto się nie rozwija , ten

się zwija”). Klienci coraz częściej zaczęli mnie (młodego gówniarza) się radzić. Ja powoli „rosłem” i było mi coraz „ciaśniej” w tej firmie. Po różnych

perypetiach ( możecie o tym poczytać w poprzednich częściach mojego bloga) wyjechałem za granicę  do Niemiec. Wtedy chyba jeszcze nie byłem

najemnikiem , bo wysłała mnie polska firma i pracowałem podobnie jak w Polsce. Praca na trzy zmiany po osiem godzin , a po miesiącu zjazd do Polski

na tydzień.  Trochę więcej kasy , ale stresu ( podobnie jak w kraju) zero.  Spędziłem tam trochę czasu , ale zjechałem ( dlaczego?-o tym też w

poprzednich częściach ) i już wkrótce założyłem swoją działalność. Jak jest ze swoją działalnością , większość na pewno dobrze wie , więc nie będę

opisywał.

            Czy wtedy byłem już najemnikiem?… Gdyby bardzo się uparł , to można by to tak nazwać. Wykonywałem usługi dla różnych ludzi , więc byłem

człowiekiem wynajmującym się do pracy (JSP). Pracownik pracujący dorywczo u różnych pracodawców (Wikisłownik)– też by się zgadzało. Synonimy :

robol ,pracownik fizyczny, wyrobnik czy siła robocza nie za bardzo mi tu pasują , ale też by mógł to „przełknąć”. Jeśli by tak podchodzić do tematu , to

wszyscy ze swoją działalnością jesteśmy takimi najemnikami. Jedni zasuwają na krajowym podwórku, a inni za granicą.

Jaki los mają „najemnicy krajowi” dobrze wiecie. ZUS-y , Urzędy Skarbowe , trudni klienci i wiele innych problemów. A co „słychać” u najemników

zagranicznych?…

Odpowiem  : -To zależy kiedy..

Na tygodniu większość zasówa (jeśli ma pracę ) na 7-ą do roboty i czeka tylko na godzinę 15-stą . Potem szybko do dom… o sory … do hotelu i pod

prysznic. Później szykowanie obiadu , komputer i skype z żoną , jakaś poczta e-mail, facebuk , jakiś film i  chop do łóżeczka. Czasami po pracy wróci się

później , bo trzeba zakupy zrobić i wtedy tylko obiadokolacja i łóżko zostaje. Tak jest w tygodniu , ale kiedy przyjdzie piątek po pracy, no to już wtedy się

zaczyna.

         Godzina 16-sta , odpalanie grila ,konsumpcja piwa  bezalkoholowego , a potem coś mocniejszego . Na początku wszyscy cicho i spokojnie , (tak do

21-szej) a potem to już coraz głośniej :

...”Przeżyj to sam”… ”Ona tańczy dla mnie”...”Będzie , będzie zabawa .Będzie się działo i znowu nocy będzie mało” ... a na koniec ...”Whiskey In The Jar"

                                                                                                             https://www.youtube.com/watch?v=boanuwUMNNQ&list=RDCC24FrBzAug&index=6

Sobota wygląda podobnie , a w niedzielę rano…

- Ludzie , dejta mi wódki , bo zdechne …

          Od kiedy jestem tu w tym miejscu , tak wyglądają wekendy u niektórych najemników . Ja akurat nie „załapałem się do tej drużyny „ i wcale się tym

zbytnio nie martwię. Właściwie , to w soboty pracuję do 15-stej (akurat wszedłem na taki projekt) i po całym tygodniu , to chciało by się chwilę odpocząć.

„Najemnicy” z góry jednak nie dają , bo znów leci ...” Kamień z napisem Love”… „ My Słowianie”… i tak do 2-giej nad ranem , kiedy to już skończą się wszystkie napoje ( bezalkoholowe oczywiście  ).

Ja mam akurat to szczęście ,że trafiłem w towarzystwo , które namiętnie wędkuje. Już byłem nawet na nocnych łowach. Co prawda nic nie wyciągnąłem

z wody , ale za to zrobiłem kilka fajnych fotek , kiedy słońce wstawało. Koledzy natomiast w ciągu dwóch godzin „upolowali” 4 halibuty, kilka seji, dorszy i

innych rybek . Razem było tego coś 14-16 sztuk. Nie obyło się oczywiście bez świeżo złowionego halibutowego obiadku . Dziś też jadą o 2-giej na

nocne łowy. Mnie się za bardzo nie chce , więc dziś mogę sobie pozwolić na dwa Tuborgi , a jutro o 9-tej nad fiordy. Może się coś wyciągnie , a nie to

jakieś fajne zdjęcia może pstryknę. Po obiedzie chyba wpadnę na drugi koniec miasta do naszego wspólnego znajomego , pogadać jak najemnik z

najemnikiem.enlightened

 


ps.

 

U innych najemników jest inaczej , ale to już oni sami (jeśli zechcą ) napiszą .