Ozusowanie umów zlecenia - co się zmieniło?

Autor 
Andrzej Paduch, wykładowca, specjalizuje się w prawie administracyjnym (w tym budowlanym)
16.01.2016Komentarze (0)

Od kilkunastu dni dostrzec można ogromne zamieszanie w związku ze zmianami w tzw. „ozusowaniu” umów zlecenia.  W przekazach telewizyjnych, prasowych oraz w Internecie trafić można na wiele informacji, zgodnie z którymi na zleceniobiorców nałożono wiele nowych obowiązków, podniesiono ich składki czy wręcz nakazano odprowadzać składki na rzecz zatrudnionych na zleceniach studentów. Spieszę uspokoić zaskoczonych: jakkolwiek w oskładkowaniu umów zlecenia wprowadzono pewne zmiany, to jednak nie są one tak rewolucyjne, jak wynikałoby z medialnych doniesień.

Zacznijmy najpierw od wyjaśnienia, o co chodzi o „ozusowaniem” umów. Oznacza to objęcie obowiązkowym ubezpieczeniem emerytalnym i rentowym określonych grup osób, przede wszystkim zatrudnionych np. w oparciu o umowę o pracę, zlecenia, czy mianowaniu. W praktyce „ozusowanie” oznacza po prostu konieczność odprowadzania od uzyskiwanego przychodu składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe.

W tym zakresie ważna informacja: od 1 stycznia 2016 r. katalog „ozusowanych” podmiotów jako taki nie uległ zmianie. W dalszym ciągu obowiązkowym ubezpieczeniem emerytalnym i rentowym objęte są przede wszystkim umowy zatrudnione w oparciu o umowę o pracę, a także przedsiębiorcy czy osoby zatrudnione na podstawie umów o świadczenie usług, takich jak umowa agencyjna czy umowa zlecenia.

Co istotne, w zakresie „ozusowania” zleceń samych w sobie niewiele się zmieniło – obowiązek odprowadzania składek istniał w tym zakresie już wcześniej. Zmiany objęły jedynie kwestię zbiegu tytułów do ubezpieczeń społecznych, a zatem taką sytuację, w której dana osoba jest zatrudniona równocześnie na podstawie różnych umów (tytułów), np. dwóch czy większej liczby umów zlecenia czy też umowa zlecenia i umowy o pracę.

Przykład:

Jan Kowalski zatrudniony jest na umowie o pracę w firmie budowlanej, w której pracuje od poniedziałku do piątku, oraz na umowie zlecenia w innej firmie budowlanej, w której wykonuje pracę w soboty i niedziele.

W razie kilku umów – najwcześniejsza albo wybrana

Nowelizacja objęła art. 9 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Stanowi on w pierwszej kolejności, że osoba spełniająca warunki do objęcia obowiązkowo ubezpieczeniami emerytalnym i rentowym z kilku tytułów, jest objęta obowiązkowo ubezpieczeniami z tego tytułu, który powstał najwcześniej (art. 9 ust. 2 cyt. ustawy). Oznacza to, że wykonując zatrudnienie w oparciu o kilka różnych umów, podstawą wyliczenia składek jest ta umowa, którą zawarliśmy najdawniej.

Przykład:

Jan Kowalski jest zatrudniony w oparciu o trzy umowy zlecenia: z Marianną Jackowską (umowę zawarto 2 stycznia 2014 r.), Emilem Barbowskim (z 19 września 2015 r.) oraz Adamem Kowalskim (z 29 grudnia 2015 r.). W oparciu o powyższą zasadę podstawą wymiaru składek będzie umowa najwcześniejsza – czyli ta, którą zawarł z Marianną Jackowską.

W niektórych przypadkach takie rozwiązanie może być jednak niekorzystne dla ubezpieczonego. Z tego powodu ustawodawca przewidział możliwość zmiany tytułu, od którego odprowadzane będą składki. Możemy to uczynić dobrowolnie, na swój wniosek.

Przykład:

Nie ma przeciwwskazań, aby Jan Kowalski zmienił swój tytuł i objął ubezpieczeniem ostatnią z zawartych umów.

Od opisywanej zasady przewidziano jednak pewien wyjątek – i ta kwestia stanowi właśnie przedmiot nowelizacji. Otóż, w przypadku, gdy zawarliśmy kilka umów - tytułów ubezpieczenia emerytalnego i rentowego, w niektórych przypadkach podstawą ubezpieczenia nie będzie wyłącznie umowa najwcześniejsza, ale… dwie lub większa ich liczba. Dotyczy to tych sytuacji, gdy wynagrodzenia określone w naszych umowach będzie niższe od minimalnego, wynoszącego w tej chwili 1750 zł.

W tej sytuacji oskładkowaniu podlega nie umowa najstarsza (względnie ta, którą wskazaliśmy we wniosku, o którym pisałem powyżej), ale wszystkie. Stanowi o tym wyraźnie art. 9 ust. 2c ustawy o systemie zabezpieczenia społecznego.

Przykład:

Jan Kowalski jest zatrudniony w oparciu o umowę zlecenia z Fabianem Ksawerskim. Z tego tytułu otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 550 zł. Jego wynagrodzenie z umowy zlecenia jest niższe od minimalnego wynagrodzenia. Jan Kowalski zawarł jednak także umowę zlecenia z Marianem Jackowieckim, określając w tej drugiej umowie wysokość wynagrodzenia na 1200 zł. Dlatego też będzie podlegać obowiązkowo – niezależnie od swojej woli – ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowemu również z drugiej umowy.

Nowelizacja dotyczy jedynie tych sytuacji, w których mamy do czynienia z dwiema lub większą liczbą umów zlecenia, gdzie umówione wynagrodzenie ma wysokość niższą od minimalnego.

Przykład:

Jan Kowalski zawarł dwie umowy zlecenia, z których jedna obejmuje wynagrodzenie w wysokości 4.000 zł tę zawarto wcześniej), druga – 1750 zł. W tej sytuacji podstawą obliczenia składek będzie umowa zawarta wcześniej, przy czym Jan Kowalski zachowuje prawo do zmiany tytułu ubezpieczenia na drugą umowę.

Uwaga!

Jeżeli zleceniobiorca jest zatrudniony równocześnie w oparciu o umowę o pracę u innego niż zleceniodawca podmiotu i za wykonywaną w ramach tej umowy pracę otrzymuje co najmniej minimalne wynagrodzenie, z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy zlecenia nie są należne składki – chyba, że praca w ramach umowy cywilnoprawnej jest faktycznie wykonywana na rzecz własnego pracodawcy.

W pozostałym zakresie bez zmian

W istocie jest to jedyna zmiana rozwiązań dotyczących „ozusowania” umów. Nowelizacja dotyczy zatem jedynie pewnej grupy osób i znajdzie zastosowanie jedynie w pewnej, opisywanej powyżej, kategorii przypadków. Nie zmieniono natomiast pozostałych reguł z zakresu ubezpieczeń społecznych. Przykładowo, pozostawiono możliwość zmiany tytułu ubezpieczenia (stosownie do art. 9 ust. 2) oraz nie zmieniły się zasady ubezpieczeń uczniów szkół ponadgimnazjalnych czy studentów do ukończenia 26. roku życia.

 

Przeczytaj artykuł "Wszystko o VAT".

 

 

 

Kategoria 
Tagi 
zus
umowa zlecenie
zatrudnienie

Nasi partnerzy