Jak i kiedy warto zostać podwykonawcą?

Autor 
Piotr Korczyński kierownik budowy, inspektor nadzoru budowlanego
12.10.2015Komentarze (0)

Fachowiec, który szuka pracy, często przeglądając oferty, trafia na te związane z podwykonawstwem. Postanowiliśmy zmierzyć się z tym tematem i dowiedzieć się więcej. Gdzie szukać ofert? Jakie firmy  mają szansę na pracę i na co zwrócić uwagę?

Podwykonawstwo w pracach budowlanych to obecnie najbardziej rozpowszechniona forma wykonywania prac remontowo -budowlanych. Można śmiało stwierdzić, że ok. 75-90% prac realizowanych jest w ramach umów o podwykonawstwo. Prawda jest bowiem taka, że podwykonawcy to błogosławieństwo dla wielu dużych firm budowlanych (generalnych wykonawców), czyli takich, które wygrywają przetargi na prace budowlane i są zobowiązane do wykonania ich w całości. W wyniku zawiłych i skomplikowanych procedur przetargowych duże firmy (typu Skanska, Mostostal, Strabag) mają  szansę na wygranie przetargu. Po wygranej rozpoczyna się procedura poszukiwania i kompletowania składu mniejszych firm, które będą w stanie wykonać konkretne prace, np. związane z wykończeniem czy instalacjami.

JAK SZUKAĆ ZLECEŃ?

Zarówno generalni wykonawcy, jak i firmy podwykonawcze szukają siebie nawzajem. Obie strony zazwyczaj korzystają z następujących źródeł:

1. BAZY DANYCH – FIRMY W PRZESZŁOŚCI ZE SOBĄ WSPÓŁPRACOWAŁY I MAJĄ SWOJE DANE

Firmy posiadające takie informacje w bazach to często te współpracujące ze sobą od lat na stałe bądź dorywczo. Współpraca wynikająca z wieloletniej znajomości na pewno jest obarczona mniejszym ryzykiem dla potencjalnego podwykonawcy. Chodzi głównie o warunki umów, odbioru robót i przede wszystkim terminową płatność. Firmy podwykonawcze, mając na uwadze swój byt i wiedząc, że terminowo dostaną zapłatę, chętnie współpracują z generalnymi wykonawcami – często świadomie godząc się na niższe stawki.

2. INTERNET – PORTALE I WYSZUKIWARKI BRANŻOWE I TEMATYCZNE

Poszukiwanie zleceń w Internecie powinno się opierać na sprawdzonych, wiarygodnych portalach i wyszukiwarkach branżowych. Duże portale ogłoszeniowe to np.:

Warto poszczególnych zleceń szukać też na stronach internetowych miast i powiatów, np.:

  • w zarządach budynków,
  • w spółkach miejskich,
  • lokalnych spółdzielniach i wspólnotach mieszkaniowych.

Z reguły są to przetargi pewne, nieobarczone większym ryzykiem. W treści ogłoszenia można znaleźć pełną informację o zakresie robót, wymaganiach stawianych wykonawcy i warunkach płatności. Zawarte linki czy odnośniki umożliwiają zapoznanie się np. z dokumentacją budowlaną albo projektem umowy na roboty budowlane.

3. DROGA BEZPOŚREDNIA

To „pukanie” do potencjalnych inwestorów, osób funkcyjnych (kierownika czy inspektora nadzoru) na rozpoczynających się lub trwających budowach. Mniejsze firmy w okresach przerw w pracy lub w momencie, gdy jej nie mają, poszukują zleceń bezpośrednio na trwających budowach. Pojawiają się też w siedzibach spółdzielni, wspólnot, zarządów budynków itd. Na budowach mogą czasem liczyć na jakieś mniejsze zlecenie, ale biorąc pod uwagę fakt, że inwestor wie, że firma ma „nóż na gardle”, może to być praca niskopłatna lub obarczona ryzykiem nieterminowej zapłaty.

BLASKI I CIENIE

Firmy podwykonawcze powinny interesować się zleceniami, które odpowiadają ich profilowi, specjalizacji oraz są w zasięgu ich możliwości wykonawczych, jeśli chodzi o pracowników fizycznych czy pracowników nadzoru. Nie jest dobrą opcją przyjmowanie zlecenia, które niewiele ma wspólnego z profilem i doświadczeniem firmy, tylko po to żeby „coś” robić. W rezultacie problemy mają zlecający pracę i firma, która podjęła się podwykonawstwa. Z reguły „na lodzie”, czyli bez zapłaty, pozostaje ten drugi.

Współpracując z dużą firmą zlecającą prace, podwykonawca najczęściej podpisuje obszerną umowę. Musi spełnić obostrzone wymagania w zakresie BHP na budowie oraz godzi się na ewentualne wszelkie niedogodności, np. brak pomieszczeń socjalnych na budowie dla pracowników. Muszą się oni przebierać i składować narzędzia w swoich samochodach dostawczych, a na plac budowy wejść przebrani w ubrania robocze, kamizelkę, kask oraz wnieść pod pachą swoje narzędzia. Nie jest to regułą, ale niestety często się zdarza.

NA TO WARTO UWAŻAĆ

Mniejsza firma będąca podwykonawcą musi zwrócić szczególną uwagę na dwie kwestie:

  • BHP

Firma musi wziąć pod uwagę zwiększone wymagania BHP. Za przewinienia, czyli brak jakiegokolwiek elementu wyposażenia pracownika (nawet za zdjęcie na chwilę kasku), są karani finansowo poszczególni pracownicy lub potrącane jest procentowo wynagrodzenie końcowe. Generalni wykonawcy potrafią nawet zatrudniać inspektorów BHP, których głównym zajęciem jest robienie zdjęć pracownikom przy każdym, nawet najmniejszym przewinieniu. Z drugiej strony, trzeba przyznać, że budowy prowadzone przez generalnych wykonawców charakteryzują się najmniejszym wskaźnikiem wypadków przy pracy. Mała firma musi się też liczyć z rygorystycznym przestrzeganiem reżimów i norm technologicznych. Nierzadko przy odbiorach kierownik / inspektor nadzoru stosuje wszelkie dopuszczalne normy dotyczące tolerancji płaszczyzn i wymiarów, z reguły interpretując wszystkie uchybienia czy braki na niekorzyść podwykonawcy. Bezwzględnie są egzekwowane terminy odbiorów częściowych i zakończenia prac.

  • Rozliczenia

Często się zdarza, że przy rozliczeniu generalny wykonawca robi wszystko, aby opóźnić albo wręcz wstrzymać wypłatę wynagrodzenia. Mała firma, która nie ma za sobą zaplecza w postaci sztabu prawników i „marki”, często przegrywa bój o wynagrodzenie. Ewentualnie godzi się na częściową płatność z uwagi na jakieś zastrzeżenia czy uwagi, które nierzadko są wzięte z sufitu. Ale też czasem te niuanse są zawarte drobnym drukiem w umowie, której z uwagi na długość i stopień nasycenia niezrozumiałymi sformułowaniami podwykonawca nie czyta do końca przed podpisaniem. Z drugiej strony, trend zatrudnienia firm podwykonawczych to często skazywanie wielu małych przedsiębiorców budowlanych na warunki narzucane przez generalnych wykonawców. Warunki te w obliczu małej liczby zleceń na rynku są często bardzo niekorzystne. Małe firmy godzą się jednak na to, bo muszą jakoś funkcjonować na rynku usług budowlanych.

INNE PRZESZKODY

Nieco mniejsze problemy stwarza współpraca z mniejszymi firmami, które też startują w przetargach i je wygrywają. Z reguły jeśli potrzebują podwykonawców, to na konkretne prace, których nie są w stanie same wykonać. W takim przypadku można liczyć na dużo lepsze warunki współpracy, jak i wynagrodzenia. Dzieje się tak, bowiem takie firmy poprzez umiejętne zarządzanie i rzetelne wykonawstwo wyrobiły sobie dobrą markę i z małych przedsiębiorstw wyrosły w ciągu kilku lat na potentatów lokalnego rynku. Dlatego doskonale rozumieją one problemy i warunki funkcjonowania małych/mikrofirm, które wykonują prace jako podwykonawcy. Na pewno można z nimi ustalić korzystniejsze warunki pracy i płacy, warunki socjalne i BHP. W takiej współpracy może jednak kryć się także haczyk. Należy zwrócić uwagę (poprzez np. rozeznanie lokalnego rynku, informacje internetowe), czy mniejsza firma, która chce zatrudnić naszą małą/mikrofirmę jako podwykonawcę, nie jest podwykonawcą generalnego wykonawcy. W takich przypadkach czasem lepiej zrezygnować ze zlecenia lub przed podpisaniem umowy dobrze zapoznać się z jej warunkami. Należy również poznać historię współpracy wykonawcy generalnego z podwykonawcą. Często w łańcuszku takich firm i zależności pomiędzy nimi ta ostatnia (czyli nasza mała/mikrofirma) na małe szanse po zakończonej pracy na wypłatę wynagrodzenia. Będziemy tu bowiem pracować jako podwykonawca u podwykonawcy.

KOGO SZUKA KIEROWNIK BUDOWY?

Podwykonawcy, chcący podjąć pracę u generalnego wykonawcy, muszą liczyć się z koniecznością spełnienia wielu wymagań:

  • Wymagane i aktualne badania lekarskie dopuszczające pracowników do pracy (w koniecznych przypadkach również do pracy na wysokości).
  • Aktualne szkolenie BHP potwierdzone wpisem do dokumentacji firmowej.
  • Kompletny strój roboczy. Przy pracach na wysokości konieczne będą środki ochrony osobistej, jak pas – szelki do pracy na wysokości, linka asekuracyjna czy konieczne rusztowania, jeśli nie korzystamy z rusztowania generalnego wykonawcy. Wszystkie środki ochrony osobistej muszą mieć aktualne atesty i posiadać datę ważności.
  • Firma podwykonawcza musi się liczyć z koniecznością posiadania ubezpieczenia OC w zakresie swojej działalności. Jeśli zakres prac na budowie różni się od podanego w warunkach ubezpieczenia, należy mieć świadomość, że kierownik (przedstawiciel generalnego wykonawcy) może zażądać uzupełnienia ubezpieczenia.
  • Firma, która będzie podwykonawcą, musi mieć osobę funkcyjną (kierownika/majstra/brygadzistę), która będzie umiała czytać projekt/rysunek techniczny oraz będzie potrafiła posługiwać się podstawowymi urządzeniami, tj. poziomicą laserową, teodolitem/ niwelatorem czy dalmierzem laserowym. Osoba ta musi wykonywać polecenia kierownika i stosować się do jego uwag. Jednocześnie musi wymóc na swoich pracownikach pracę i postępowanie zgodnie z tymi zaleceniami.

JAK SIĘ DOGADAĆ?

Czasami zarzewiem konfliktów pomiędzy kierownikiem a podwykonawcą jest, niestety, sposób i technologia wykonywania robót przez pracowników podwykonawcy. Wiele mniejszych firm (ich pracownicy) ma swoje przyzwyczajenia i nawyki dotyczące sposobu prac – chodzenie po dachu czy więźbie dachowej bez zabezpieczeń, nieużywanie drabinek na rusztowaniu czy nawyki odnośnie technologii danej pracy – często są dopuszczane na małej budowie u nieświadomego prywatnego inwestora. Jednak na odpowiedzialnie prowadzonych budowach są to rzeczy nieakceptowane, choćby z uwagi na wiążące wytyczne norm branżowych, warunki Specyfikacji Technicznych Wykonania i Odbioru Robót Budowlanych oraz zasady BHP. Pomimo częstego „zgrzytania zębami” podwykonawca, zagrożony perspektywą braku wynagrodzenia czy karą umowną, musi stosować się do wymagań i zaleceń kierownika budowy. Należy się liczyć z bezwzględnym przestrzeganiem trzeźwości na budowach, która czasem jest nawet sprawdzana wyrywkowo przez inspektorów BHP przy wejściu na plac budowy albo w trakcie robót. Dotyczy to szczególnie prac na wysokości. Duże znaczenie ma również przestrzeganie porządku na stanowisku pracy i jego wygląd po skończonej pracy. Kierownicy budów po pierwszej pracy zleconej podwykonawcy wyrabiają sobie opinię dotyczącą ewentualnej dalszej współpracy.

A co myśli wykonawca?

 

Krzysztof Grzybak,
wykonawca z wieloletnim doświadczeniem

Jako właściciel małej firmy budowlanej miałem okazję współpracować jako podwykonawca. Taka forma współpracy ma swoje zalety, ale również wady. Do zalet możemy zaliczyć ciągłość zleceń. Współpracując długofalowo z uczciwym wykonawcą, nie musimy się martwić o nowe zlecenia, bowiem te on zapewnia. Zaletą pracy jako podwykonawca jest także, a może przede wszystkim, możliwość zarobienia dużo większych pieniędzy. Przy pracach jako podwykonawca często stawki narzucane są przez generalnego wykonawcę, ale z doświadczenia wiem, że jest tu pole do manewru w negocjacjach (patrz np. POLISA OC dla Autoryzowanych Wykonawców ATLAS). Wadą jest z kolei inny sposób odbioru prac. W zależności od ustaleń zawartych w umowie jako podwykonawca mamy narzucone terminy, zarówno wykonania prac, jak i ich odbioru. Mamy narzucone kary umowne za nieterminowe wykonanie prac. U klienta indywidualnego mamy większe możliwości negocjacji terminu zakończenia prac bez szkody na wynagrodzeniu. Jest dużo więcej formalności z tym związanych. Pracując u indywidualnego klienta, mamy z nim w zasadzie codziennie kontakt, wszelkie zmiany są ustalane na bieżąco, indywidualnie, co pozwala nam uniknąć nieporozumień np. przy odbiorze pracy. Generalnie jeżeli chodzi o płatności, to z tym wiążą się największe obawy. Musimy się liczyć z tym, że FV wystawiane za usługę są z dość dużymi terminami płatności, min. 30 dni. Z praktyki wiem, że trzeba się trzymać zasady, że jeżeli podpisujemy umowę na pracę za np. 100 tys. zł, to powinniśmy dysponować chociaż połową tej kwoty. W umowie generalny wykonawca może sobie również zastrzec, że zatrzyma część wynagrodzenia na czas udzielonej gwarancji jako zabezpieczenie. Pracując jako podwykonawca, giniemy z rynku indywidualnego.

W przeszłości dwukrotnie otarłem się o doświadczenie jako podwykonawca. Raz, kiedy pracowałem jako podwykonawca przy budowie stacji paliw – było to moje pierwsze zetknięcie się z podwykonawstwem. To, co rzuciło mi się w oczy, to wrażenie chaosu. Kilkunastu wykonawców, co chwilę zmiana decyzji albo jej brak. Robisz określoną pracę i nikt szczegółowo nie wnika w to, co robisz. Jakość wykonanej usługi oceniana była przy odbiorze. Miałem o tyle dobrą sytuację, że materiał zapewniał generalny wykonawca, a więc nie musiałem inwestować swojej gotówki. Koniec końców współpraca ułożyła się bardzo dobrze, mimo opóźnień w przelewach dostałem wszystkie umówione pieniądze. Zachęcony takim doświadczeniem złożyłem ofertę jako podwykonawca przy wykańczaniu mieszkań. Niestety współpraca nie doszła do skutku. Negocjacje stawek polegały na tym, że proponowano nam cenę np. za m 2 płytek, a gdy się na nią zgodziliśmy i ustaliliśmy warunki, na drugi dzień obniżano stawkę, tłumacząc się, że znaleziono kogoś tańszego. Warunki zapisane w umowie były zupełnie inne od ustalonych indywidualnie, zmieniano szczegóły, np. odbiór pracy, terminy rozliczenia (w rzeczywistości z ustalonych 30 dni robiło się 90). Poza tym usługa miała być świadczona z materiałem, więc było to dodatkowe ryzyko, że nie dość, że nie dostaniemy swoich pieniędzy za pracę, to jeszcze będziemy mieli na głowie FV za materiał. W Internecie były same negatywne opinie o tej firmie. Postanowiłem więc, że umowy nie podpiszę. Tak więc rozważając współpracę jako podwykonawca, musimy się poważnie nad tym zastanowić. I mieć świadomość, że jest to bardziej skomplikowana sprawa, bo nie wszystko zależy tylko od nas, w przeciwieństwie do pracy indywidualnej.

Na koniec:

  • Sprawdź firmę w Internecie, opinie o niej, jak długo działa na rynku, realizacje.
  • Negocjuj każdy punkt umowy, każdy szczegół dokładnie czytaj.

A Wy, jakie macie doświadczenia związane z podwykonawstwem?

 

Piotr Korczyński,
kierownik budowy,
inspektor nadzoru budowlanego

 

Artykuł ukazał się w magazynie ATLAS fachowca, numer 4 wrzesień 2015 (20)

 

Kategoria 
Tagi 
bhp na budowie
podwykonawca
podwykonastwo

Nasi partnerzy