Wykonawca vs. projektant – jak się dogadać?

Autor 
ATLAS
25.09.2015Komentarze (0)

Choć zarówno wykonawca, jak i projektant mają jeden cel, czyli zadowolenie klienta, to jednak ich wspólna droga do tego celu często bywa raczej usłana cierniami niż różami. Jak skutecznie pogodzić punkty widzenia obu stron? O pomoc w rozwiązaniu odwiecznego, komunikacyjnego sporu na linii wykonawca – projektant/architekt poprosiliśmy profesjonalistów w swoim fachu.

ZAŁOŻENIE

Mówi się, że projektanci nie trzymają się wytycznych technicznych, zasad sztuki budowlanej, brodzik na planach rysują tam, gdzie być nie może. A w drugą stronę? Architekci denerwują się, że fachowcy nie trzymają się ich wizji, płytki zielone układają tam, gdzie miały być niebieskie. Jak nie zwariować? Jak się dogadać? Oto kilka praktycznych rad, zarówno dla wykonawców, jak i projektantów.

Głos wykonawcy: Jarosław Sułek, wykonawca (nick na portalu www.atlasfachowca.pl: jarek38s)

TRZYMAJMY SIĘ REALIÓW!

Dużą trudnością podczas pracy z projektantem jest niedostosowanie projektu do zasad sztuki budowlanej i wytycznych budowlanych, których jako wykonawcy musimy przestrzegać. Kilka razy zdarzyło mi się widzieć projekt, w którym zostały pominięte istniejące już na posadzce dylatacje. Bardzo często projektanci, planując układ płytek, nie uwzględniają ich położenia. Wykonawca powinien zachować istniejącą dylatację również w warstwie płytek. I tu pojawia się problem. Inwestor najczęściej nie zgadza się na cięcie płytek i tworzenie dodatkowych fug. Drugi częsty problem to ustalanie szerokości fug. Projektanci rzadko biorą pod uwagę to, na jakim podłożu i gdzie będą układane płytki. Najlepiej, żeby fuga była jak najcieńsza – nie ma znaczenia, gdzie płytki mają być ułożone: na tarasie, na ogrzewaniu podłogowym czy płycie OSB.

RÓBMY PRECYZYJNE POMIARY

Innego typu problemem są niezgodności wymiarowe. Jak wiadomo, płytki są różnego kalibru, w związku z czym ich wymiar różni się od wymiaru nominalnego – raz mniej, a raz więcej. Projektanci zazwyczaj przyjmują za wyjściowy wymiar nominalny. Przy jednej czy dwóch płytkach nie jest to problemem, ale już przy dziesięciu różnica potrafi być kilkucentymetrowa! Dlatego tak ważne jest, żeby projektant uwzględniał te wszystkie szczegóły, które w czasie wykonywania prac mogą przysporzyć sporo problemów. Oczywiście niezgodności wymiarów nie dotyczą tylko płytek, ale także pomieszczeń. Precyzyjny pomiar i szczegółowe „zbadanie” terenu jeszcze przed rozpoczęciem remontu to fundament wspólnej pracy projektanta z wykonawcą.

REAGUJMY NA ZMIANY

Tak jak dobrym fachowcem nie da się zostać po pomalowaniu jednej ściany, tak projektantem po zrobieniu jednego projektu. Z mojego doświadczenia wynika, że zdecydowanie lepiej pracuje się z projektantami z dużych firm. Dlaczego? Projekty są o wiele lepiej opracowane. Można w nich znaleźć wszystkie potrzebne wymiary, często są też w nich rozrysowane sposoby wykonania trudniejszych lub nietypowych detali. Z projektantami pracującymi w pojedynkę bywa różnie:

czasem dostaniesz wizualizację, z której zrobiono kilka rzutów prostokątnych i naniesiono kilka podstawowych wymiarów. Dla inwestora jest to projekt, ale dla wykonawców co najwyżej rysunek poglądowy. Ponadto, w przypadku dużych biur projektowych wiele problemów można załatwić telefonicznie – w biurze projektowym architekt dobrze zna swój projekt i wystarczy, że obie strony mają przed sobą rysunki i bez problemu wiedzą i widzą, o czym rozmawiają. Dobra znajomość własnego projektu pozwala ekspresowo reagować na ewentualne konieczne zmiany – szybki rzut oka na dokumenty i od razu oboje wiemy, o czym mówimy.

ROZMAWIAJMY
Dobry projektant przede wszystkim bywa na budowie, rozmawia z wykonawcą i wykonuje projekt zgodny z wymiarami rzeczywistymi, a nie na podstawie projektów budowlanych. Powinien też uzgadniać z wykonawcą sposoby wykonania nietypowych elementów, rodzaje i dostępność zastosowanych materiałów. W ubiegłym roku miałem w ręku projekt, w którym do ułożenia były płytki niedostępne na rynku od prawie dwóch lat. To nie powinno mieć miejsca. Dobry i odpowiedzialny projektant powinien też „czuwać” nad projektem – od początku aż do zakończenia prac. Wielokrotnie spotykałem się z sytuacją, że projektant wykonał dla klienta „projekt”, dostał wynagrodzenie, a później już go nic nie obchodziło (albo ewentualnie za poprawki żądał dodatkowej zapłaty). Przy dobrze wykonanym projekcie nie ma potrzeby wciągania klienta w szczegóły techniczne. Jeśli mamy dodatkowo do czynienia z dobrym architektem, to wszystkie problemy techniczne można załatwić na linii wykonawca – projektant. Dobrze przygotowany projekt nie tylko usprawnia pracę, ale jest podstawą, by przy efekcie końcowym inwestor był zadowolony  i nie miał zastrzeżeń ani do architekta, ani do wykonawcy.

Pierwszy etap realizacji prac budowlanych to moment, kiedy dochodzi do spotkania projektanta z wykonawcą. Utarło się mówić, że ma wtedy miejsce spotkanie „wizjonera” z „realistą” i jest w tym sporo racji. Te z pozoru dwa przeciwieństwa tworzą idealny duet do pracy. Czasem jednak różnice w podejściu tych dwóch stron stają się źródłem nieporozumień.

Głos architekta

Justyna Bogusławska, architekt, właścicielka pracowni architektonicznej FREE FORM (nick na portalu www.atlasfachowca.pl: justyna_be1)

ZMIANY WPROWADZAJMY RAZEM

Najgorzej współpracuje się z wykonawcą, który stara się za wszelką cenę udowodnić, że w całym procesie realizacji inwestycji pełni najważniejszą funkcję. Dlatego nie patrząc w rysunki, sam podejmuje decyzje o realizacji poszczególnych elementów wnętrza, a tym samym zmienia założenia projektowe. Jest to sytuacja nie do zaakceptowania, ponieważ dla projektanta naprawdę ważną rolę odgrywają detale, które często nie są dostrzegane i uznawane za nieistotne przez wykonawców. Wszelkie wątpliwości wykonawca musi konsultować z architektem i kontaktować się z nim bezpośrednio. Jednak z jakichś przyczyn fachowcy wybierają kontakt bezpośredni, ale… z inwestorem, zajmując mu niepotrzebnie czas. Następnym grzechem jest chęć przyspieszenia robót, czyli droga na skróty poprzez upraszczanie procedur prac oraz omijanie wytycznych materiałowych i instrukcji producenta. Czasami wynika to po prostu z lenistwa, a czasem z presji czasowej inwestora, jednak zawsze szkodzi. Dokładność i rzetelność w każdym elemencie i na każdym etapie prac jest rzeczą fundamentalną – trzeba się pilnować na każdym kroku. Po co mieć później więcej pracy i niezadowolonego klienta?

KONSULTUJMY SIĘ

Najlepiej współpracuje mi się z ekipą, która liczy ok. czterech fachowców, chociaż oczywiście wszystko zależy od wielkości inwestycji. Cztery osoby to prostu optymalna liczba – istnieje bowiem możliwość kontaktu z każdym z osobna i dokonania wszelkich ustaleń. Prac nie zaczyna się wcześniej niż po zapoznaniu się z dokumentacją projektową oraz jej omówieniu z autorem. Naczelna, złota zasada dobrej współpracy pomiędzy projektantem a wykonawcą, zwłaszcza gdy spotykają się po raz pierwszy, jest naprawdę prosta: dociekliwość. Zawsze, gdy powstają jakiekolwiek pytania, wykonawca powinien wykonać telefon do projektanta. To działa również w drugą stronę. Po prostu kontakt bezpośredni jest najważniejszy.


PRZYGOTUJMY DOBRY PLAN

Są jednak przypadki, gdy nawet najlepsze cechy obu stron nie zapobiegną konfliktom. Dzieje się to wtedy, kiedy nie zachowuje się odpowiedniej kolejności prac w procesie realizacji inwestycji. Sytuacja, w której wykonawca jest już „na budowie”, a inwestor razem z projektantem równolegle próbują stworzyć projekt aranżacji wnętrza, jest niezwykle stresująca dla wszystkich uczestników.

Presja czasu, nieudokumentowane ustalenia, niestałość decyzji powodują, że wykonawca nie może dobrze rozplanować robót, naciskając na architekta, który znów jest zależny od ustaleń z inwestorem. Dlatego powinniśmy uświadamiać wszystkich, jak ważna jest organizacja, aby każdy etap miał swoje ramy czasowe i uczulać, że w ten sposób minimalizujemy pole do konfliktów oraz oszczędzamy własne zdrowie i pieniądze. Czego sobie i wszystkim fachowcom życzę.

WNIOSKI

Remont czy budowa domu nie udadzą się bez dobrego wykonawcy, a przy pracach, które są związane z większymi zmianami, potrzebny jest architekt. Warto pamiętać o tym, że wykonawca i architekt „grają do jednej bramki”. Na każdym etapie prac muszą wiedzieć, że razem pracują na zadowolenie klienta. Żeby udało się to zrealizować, muszą przede wszystkim fachowo, zgodnie z zasadami swojej sztuki wykonywać swoje zadania: dobrze przygotować projekt, a następnie skutecznie i rzetelnie wcielić go w życie. Kluczem do sukcesu jest zaangażowanie, dialog, wypracowanie wspólnego stanowiska. A co najbardziej istotne – warto pamiętać, żeby nie próbować udowadniać, że jest się najważniejszym! Najważniejszy jest bowiem klient i dobrze wykonane zlecenie.

Artykuł ukazał się w magazynie ATLAS fachowca, numer 3 czerwiec 2015 (19)


 

Masz inny punkt widzenia? Chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Podyskutuj na forum!
 

Kategoria 
Tagi 
architekt
projektant
obsługa klienta

Nasi partnerzy