Poziomnice elektroniczne

Autor 
Włodzimierz Krysiak
29.07.2014Komentarze (1)

Nowoczesność wkracza w każdą dziedzinę naszej budowlanej rzeczywistości. Czy jednak zawsze nowe równa się lepsze? Czy nowoczesne technologie zawsze wygrywają w walce z tradycją? Moim zdaniem nie, a przykładem niech będą poziomnice elektroniczne, którym tym razem poświęcę swój artykuł.

Na rynku pojawiły się już jakiś czas temu poziomnice elektroniczne. Zanim jednak omówimy je szerzej, kilka słów o tradycyjnych, abyśmy mieli do czego się odnieść.

Definiując krótko przeznaczenie poziomnicy, służy ona do wyznaczania i przenoszenia poziomów, pionów, a także spadków. Jest to narzędzie bardzo powszechne i towarzyszące budownictwu od zarania dziejów. Na swojej ścieżce rozwoju zmieniała swe kształty i wiecznie unowocześniana, stawała się coraz dokładniejsza i precyzyjna. W przypadku poziomnic wspomniana dokładność jest zależna nie tylko od precyzji samych „libelek”, czyli oczek wodnych z pęcherzykiem powietrza, do których produkcji używane są najnowocześniejsze materiały i technologie. To także precyzja jej osadzenia w profilu, jego kształtu zapewniającego sztywność i nieodkształcalność oraz rodzaju materiału, z którego jest wykonany.

Producenci w parametrach technicznych określają dokładność całego narzędzia jako błąd odczytu w mm na długości 1 m. Określa się go jako wielkość w mm, o jaką można unieść poziomnicę o długości1 m, jednym jej końcem, tak aby pęcherzyk powietrza w „libelce” pozostał nadal w centralnej pozycji. Błędy dopuszczalne to 2 mm/1m i 1,5 mm/1m dla poziomnic kwalifikowanych do segmentu ekonomicznego, używanych do zgrubnego sprawdzania poziomów i pionów. Poprzez 1 mm/1m dla tych powszechnie używanych i z lepszymi profilami zaliczanych jako profesjonalne (PRO), używanych najczęściej i najchętniej przez wykonawców w budownictwie. Naprawdę dokładne i profesjonalne to jednak takie, których błąd odczytu określony jest na 0,5 mm/1m. Coraz częściej, znając wymagania naszych klientów, sięgamy po takie właśnie narzędzia.
 

Cena czyni cuda?
Poziomnice elektroniczne oprócz tradycyjnych libelli, posiadają dodatkowo układ elektronicznego pomiaru poziomu i pochylenia z cyfrowym wyświetlaczem. Zamontowane są w nich miniaturowe układy żyroskopowe, czyli czujniki przechyłu. Wskazanie na wyświetlaczu LCD możemy odczytywać w procentach (%), stopniach kąta (°) albo w mm/m.

Każdy z nas słysząc o elektronicznym odczycie, pomyśli, że chodzi o niesłychaną wręcz precyzję. Czy tak jest naprawdę? Okazuje się, że podobnie jak w narzędziach „analogowych” i tutaj mamy kilka grup dokładności. Jeśli producent podał błąd odczytu w mm/m, to łatwo porównać ze sobą modele od rożnych producentów, a także do dokładności starszych sióstr. W przypadku elektronicznych często podawany jest jednak dopuszczalny błąd w stopniach kątowych. Błąd odczytu 0,057° niektórzy mogą uważać za superprecyzję, a po przeliczeniu to zaledwie 1 mm/m, ustawiający narzędzie w segmencie popularnych.

Często mylnie jest też interpretowana dokładność odczytu podana jako 0,1°. To nie oznacza dokładności poziomicy, a odnosi się do skali, podziałki, czyli co jaki kąt jest dokonywany odczyt. Trzeba uważać na sformułowania w danych technicznych. Czym innym jest dokładność odczytu, a czym innym dokładność poziomnicy, inaczej błąd odczytu. Jeżeli jednak dokładność podana jest na poziomie 0,1°, to wykonując proste obliczenia, możemy przekonwertować błąd odczytu na [mm/m]. Jeśli, jak wspomniałem 0,057° = 1 mm/m, to 0,1°, dokładnie 0,114° = 2 mm/m, czyli błąd odczytu najtańszych i mało dokładnych poziomnic. Aby zaś uzyskać precyzję najlepszych analogowych przyrządów, elektroniczna musiałaby posiadać 0,0285° dokładności, czyli 0,5 mm/m. Czy to dużo? Nie. Taką precyzję można uzyskać przecież na najlepszych profesjonalnych, analogowych poziomicach. Spotkałem się również z informacją podaną przez producenta, mówiącą o najwyższej dokładności tradycyjnej „libelki” zamiast dokładności samego elektronicznego czujnika. To w końcu za co mamy płacić? Za możliwość odczytu na ekranie LCD w cyferkach, tego co lepiej i tak pokazuje optyczny przyrząd? Może jednak warto? 
 

Sprawdźmy w takim razie ceny. Za profesjonalną analogową poziomnicę o dokładności 1 mm/m musimy zapłacić około 100 zł, za te lepsze o parametrach 0,5 mm/m od 100 do nawet 300 zł w zależności od długości. Ile kosztują odpowiedniki o tej samej precyzji pomiaru, ale wyposażone w elektronikę? Cena najtańszych i mało dokładnych zaczyna się tam, gdzie kończy się profesjonalnych „tradycyjnych”, czyli od około 300 zł. Za te o porównywalnej dokładności do profesjonalnych, trzeba zapłacić nawet 1 000 zł. Czy warto więc zainwestować w takie narzędzie? Co więc daje nam elektronika w poziomnicach i czy jest nam potrzebna? Odpowiedzieć każdy musi już sobie sam.
 

Nie dla budowlańców?
Jak dla mnie elektroniczna poziomnica to produkt z kategorii gadżetów, choć oczywiście znajdą się zwolennicy. Muszę jednak wspomnieć o kilku niewątpliwych zaletach tego urządzenia:

  • odczyt na podświetlanym ekranie wskazań, nawet w trudno dostępnych miejscach, np. przy suficie lub w niedostatecznym naświetleniu.
  • szybkość reakcji i stabilizacji, gdy chcemy coś precyzyjnie wypoziomować, np. wannę, lub meble, regulując wysokość nóżek.
  • odczyt wskazań w wybranych jednostkach: °, %, mm/m, szczególnie ważna dla tych, co nie „lubią” przeliczania albo na co dzień posługują się tylko stopniami kąta.
  •  

Bardzo dokładne, czułe, a jednocześnie najdroższe urządzenia wybierają fachowcy,  którzy zajmują się ustawianiem maszyn, urządzeń i automatyki. Dla tych profesji poziomnica elektroniczna ze zintegrowanym kątomierzem i superdokładnością dochodzącą nawet do 0,01°będzie niezastąpionym narzędziem, ale cena za taki egzemplarz może dojść do 2 000 zł i więcej.

Czy jednak tak duża precyzja jest potrzebna wykonawcy w budownictwie? Moim zdaniem nie. Jeśli ktoś jednak uzna potrzebę posiadania w swoim arsenale takiego sprzętu, to kilka wybranych egzemplarzy rożnych producentów, wraz z ich danymi technicznymi, przedstawiam dla porównania w tabeli.

Gdyby ktoś potrzebował większej precyzji i do tego z koniecznością wyznaczania poziomu na większe odległości, to raczej poleciłbym bardzo precyzyjne i tanie rozwiązanie, jakim jest poziomnica wężowa. Popularnie nazywana z niemiecka i w zależności od regionu: szlauchwagą albo szlaufwagą. Są także elektroniczne wersje tych prostych narzędzi, które nie ustępują swoim starszym siostrom precyzją wytyczania i sprawdzania poziomów.

 

Artykuł ukazał się w magazynie ATLAS fachowca, numer 5 grudzień 2012 r.

O poziomicach podyskutuj na portalu w wątku

Autor: Włodzimierz Krysiak, Grupa Atlas

Tagi 
poziomice
poziomnice elektroniczne

Nasi partnerzy